poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 38






PRZECZYTAJ NOTKE - WAZNE!!!!!!



HARRY'S POV


Nie wiedziałem za bardzo, kim była dla mnie Jane. Przyjaciółką? Sprzymierzeńcem? Po prostu pacjentką jak każda inna? Nie, na pewno nie to trzecie. Tutejsi pacjenci byli dla mnie nikim, a ona była co najmniej czymś więcej. Była kimś. Była dziwną, cichą kobietą z wieloma problemami. Była interesująca, była miła. Miała syna.


Ale to, że istniał było jedyną informacją, jaką o nim posiadaliśmy. Może był mały, może starszy. Może zależało mu na matce, a może nie. Teraz jednak nie miał już matki. Nie mógł już odliczać dni do jej powrotu, nie mógł zdecydować się na odwiedziny, nie mógł skontaktować się z kobietą, której już tu nie było. Nie wiem czemu, ale czułem się za to winny.


-To moja wina. - słowa wydawały się tak ciche, nie spodziewałem się, że Rose dosłyszy. Położyła dłoń na mojej w pocieszeniu.
-Nie prawda, nie zrob...
-Tak, to prawda. - przerwałem. - Kiedy poszedłem do pani Hellman, żeby zmienić twojego ochroniarza zapytała czemu. - Rose wzorkiem próbowała zmusić mnie do mówienia - Więc powiedziałem jej o Jane. - Spuściłem wzrok. Nie chciałem patrzeć nikomu w oczy.
-Co? - spytała Mikayla.
-Tak, powiedziałem jej, że Kevin nie powinien być strażnikiem Rose, bo zgwałcił Jane. I nie wiem dlaczego, ale to skłoniło panią Hellman do skierowania ją na operację.
-To bez sensu. - wywnioskowała Rose - Po co miałaby to robić?
- Kto wie. - wzruszyłem ramionami - To pani Hellman. Mogła to zrobić po prostu na złość. A może nie chciała, żeby Jane zaczęła mówić, żadnego dowodu na to, że jej ochroniarze to gwałciciele. Wniosek z tego jeden. Gdybym nic nie wygadał, Jane byłaby tu teraz z nami.
-Nie wiedziałeś, że pani Hellman tak się zachowa. Chciałeś mnie jedynie chronić, Harry. Postąpiłeś słusznie. - słowa Rose złagodziły nieco mój strach. Skinąłem, ale cholera nie do końca w to wierzyłem. - Poza tym - mówiła dalej Rose - Nie wiemy, czy ona na pewno nie żyje. - powiedziała, choć nie brzmiała przekonująco.
-Czekajcie, nie żyje?! - Mikayla krzyknęła nieco za głośno. Przez chwilę zapomniałam, że ciągle tu była. Ale nikt nie zwrócił na nią uwagi.
-Nie ma jej już drugi dzień, gdzie mogłaby się podziewać? - spytałem.
-Może ciągle jest w swojej celi - odezwała się Rose - Może żyje.


Wziąłem głęboki oddech.


-Nie, Rose, nie wydaje mi się.


Szczerze ufała w dobre intencje ludzi, ale czasem mogła się zawieść. Ona po prostu była nieświadoma, a ja podchodziłem do wszystkiego sceptycznie i wierzyłem, że pod ludzką skórą może kryć się zło. Bez problemu zmietli Cynthię Porter z tego świata i byłem pewny, że nie sprawiłoby im kłopotu zrobienie tego samego z Jane.


-Myślisz, że to dlatego, że wiedzą o naszych planach ucieczki? - wyszeptała Rose. Jej duże oczy były przestraszone i szukały w moich ukojenia. Tak bardzo chciałem jej to ukojenie dać, chciałem dać jej to, czego potrzebowała. Mógłbym ją obronić, gdyby nie te cholerne kraty, które oddzielały nas co noc od siebie.
-Nie wydaje mi się.


To było jedyne, co mogłem dla niej teraz zrobić, po prostu jej to powiedzieć.


-Pewnie nie chcą, żeby ci najzdrowsi na umyśle ludzie tworzyli paczkę. Nie wydaje mi się, żeby wiedzieli, do czego się szykujemy.


Przytaknęła i odetchnęła z ulgą. Ale jej ramiona opadły szybko i zaczęła kręcić się, jakby coś ją dręczyło.


-Co? - spytałem.
-Nic. - odpowiedziała, ciągle roztargniona.
-Rose, powiedz mi. - zażądałem.
-Po prostu... - zaczęła - Chodzi o Jane, nie o nas. Nie powinnam tego mówić.
-Ale powiesz. - naciskałem. Te wielkie oczy znowu na mnie spojrzały. Wiedziały, że nie odpuszczę.
-Bo... no, czemu pani Hellman nie miałaby zrobić z nami tego samego, co z Jane? To my wywołujemy problemy. Czemu nie posłać nas na operację?


Myśli o zostaniu wymazanym z aktów Wickendale nawiedzały mnie odkąd zniknęła Cynthia. Zadawałem sobie to samo pytanie zbyt wiele razy.


-Tym się nie martw. - zapewniłem ją. - Pani Hellman nie mogłaby nas po prostu powybijać. A przynajmniej, nie od tak. Zbyt wielu nas zna. Każdy wie, kim jestem. Jestem okrutnym Harrym Styles'em, który specjalizuje się w obdzieraniu kobiet ze skóry. A ty? Każdy w tej instytucji wie, kim jesteś. Wszyscy pracownicy i wszyscy pacjenci. Gdybyśmy więc pewnego dnia magicznie zniknęli, jak Cynthia i Jane, zbyt wielu by nabrało podejrzeń.


Rose przytaknęła i znowu się odprężyła, pocieszona tym, co jej wyjaśniłem. Mikayla jednak wcale nie wyglądała na pocieszoną.


-Wybaczycie, że wam przerwę, panie Sherlocku Holmesie i Johnie Watsonie, ale o czym wy do cholery mówicie? - spytała nas oboje. - Czy to oznacza, że ta cała szefowa zabiła Jane? I was też chce zabić?


Spojrzałem na Rose wyczekująco. Ale ona szturchnęła mnie ramieniem, co oczywiście znaczyło, że całe wyjaśnianie pozostaje moją działką. Powiedziałem jej więc o naszej teorii z eksperymentami na mózgach i operacjach, nielegalnych, niebezpiecznych, o tym, jak nasze życie zależało od innych tu, w Wickendale. To nie był tak do końca sekret, ale szeptałem, żeby nikt nie podsłuchał.


Nie powiedziałem jej o synu pani Hellman czy o naszych powiązaniach z tą powaloną rodzinką. Wyjaśniłem jej wszystko, nie włączając tego, co powinno pozostać skryte. Wyjawiając zbyt wiele mógłbym narazić nas na niebezpieczeństwo.


-O w dupę. - wydusiła z siebie, gdy skończyłem - To nienormalne, nie mogą tego robić!
-Owszem, mogą. - nie zgodziłem się - No bo co im możemy zrobić?
-Nie wiem, ale coś musimy. Iść na policję. Może do strażników?
-Są niemal tak źli jak sama pani Hellman. Nie pomogłoby to nam.


Mikayla westchnęła i oparła się na krześle. Widziałem po jej twarzy, że dużo o tym myśli. Wiedziałem, że w końcu dojdzie do tego samego wniosku - nie mogliśmy zrobić absolutnie nic. Siedzieliśmy tak więc podbici, żałośni i smętni myśląc o Jane. Ale nie płakaliśmy. Nie modliliśmy się za nią ani nic z tych rzeczy, które robi się zwykle na pogrzebach, by się pożegnać. Bo żadne z nas nie znało jej na tyle dobrze, żeby mieć do tego prawo. Ale żadne z nas nie mogło też zachowywać się, jakby nic się nie stało. Bo znaliśmy Jane, nawet choć trwało to tak krótko. Nie wypadało mi rzucić jakimś sarkastycznym dowcipem, żeby rozładować atmosferę albo zmienić temat, ale nie mogliśmy też wspominać sobie nieistniejących chwil, które spędziliśmy razem. Mogliśmy po prostu siedzieć.


Podnosiłem się na duchu nadzieją, że może ciągle żyć, ale po dwóch dniach jej nieobecności, po tym jak widziano ją, gdy wchodziła do sali operacyjnej nie pozostawało wiele do życzenia. A zresztą, jedyną nadzieją, na jaką musiałem stawiać była ucieczka moja i Rose. Spojrzałem na jej niewielką dłoń ciągle spoczywającą na mojej i próbowałem się na tym skupić. Może Jane odeszła, może Cynthia zniknęła, może jeszcze kilku zostanie tu straconych. Ale ja i Rose byliśmy inni. Damy radę. Musimy.


Choć były to myśli pozytywne, nastrój, jaki panował przez tą godzinę był daleki od tego. Ulżyło mi więc, gdy lunch się skończył razem z niezręczną ciszą.


Mikayla wyszła bez słowa, a ja pożegnałem się z Rose pocałunkiem. Miałem tylko nadzieję, że jutrzejszy lunch obędzie się bez niczyjej śmierci i żałoby.


ROSE'S POV


To był fakt, który musiałam przyznać z wielkim bólem, ale Harry przyzwyczaił się do tracenia ludzi. Łamało mi to serce, ale taka była prawda. Każdy, kto powinien tu być, żeby go kochać odszedł. Dlatego śmierć Jane, choć wziął na siebie ciężar winy i odpowiedzialności za to, nie była dla niego tak przygnębiająca, jak to śmierć być powinna.


Ale ja nie byłam do tego przyzwyczajona. Miałam na tyle szczęścia, że nie byłam świadkiem wielu zgonów przez całe moje życie. Więc Jane, choć nie za bardzo ją znałam, zasiała we mnie złość i smutek, który przyprawiał mnie w okropny nastrój. Nawet teraz. Kiedy malowaliśmy, żeby wyrzucić z siebie pewne emocje. Była to jedna z niedorzecznych terapii, zajęć, na które czekałam od pierwszego mojego dnia przyjęcia. Nawet teraz byłam w stanie jedynie siedzieć i patrzeć się na nagie płótno. Inni pacjenci krzątali się po pokoju bezmyślnie albo namiętnie mazali po papierze. Ale ja nie poczułam w sobie ani trochę inspiracji, ze względu na dzisiejsze zdarzenia.


Tak było dopóki nie usłyszałam ochrypłego, głębokiego głosu kilka centymetrów od mojego ucha.


-Wygląda cudownie, kochanie.


Podskoczyłam z zaskoczenia i obróciłam się. Harry muskał moje ramię. Zaśmiałam się, kiedy posłał mi głupkowaty uśmieszek.


-Co nie? - spytałam sarkastycznie. A później poważnie dodałam - Nie mam po prostu pomysłu.
-Nie, poważnie. - spierał się podchodząc do pustego białego skrawka papieru - Fascynujące. To dzieło doprawdy do mnie przemawia.
-Zamknij się - zaśmiałam się - Zobaczmy, jak ty sobie poradzisz.
-Dobra. - zgodził się, przyjmując wyzwanie. Obok mnie stał stolik pokryty wieloma odcieniami farb i pędzlami. Nieszkodliwe przybory do malowania dla pacjentów. Harry wybrał kolor granatowy i duży, gęsty pędzel. Pomieszał farbę obserwując, jak wiruje w jego niewielkim kubku, zanim zanurzył w nim pędzelek i zamachnął się w kierunku papieru. Na białym płótnie rozpostarła się cała gama małych plamek.


Ponownie umoczył pędzel, ale tym razem zamiast na papier strząsnął farbę na mnie. Jęknęłam cicho, kiedy płyn zderzył się z moim policzkiem tworząc na nim kropki. Harry zaczął się śmiać, a ja starałam się zamaskować wkradający się na moje usta uśmiech.


-Co ty wyprawiasz? - zachichotałam.
-A ja wiem. Może po prostu próbuję poprawić ci nastrój - podszedł do mnie z pędzlem, ale złapałam jego nadgarstek znim znalazł się zbyt blisko. Musiał zauważyć, że mój uśmiech szybko pobladł, bo westchnął i też przestał się uśmiechać.
-Słuchaj, lunch był ciężki - powiedział - Ale nie możemy się nad tym rozwodzić. Wiem, że miała syna i na to nie zasługiwała, ale jeśli będziemy o tym ciągle myśleć to zwariujemy. Nic już z tym nie zrobimy.


Przytaknęłam i zmusiłam się do uśmiechu, ale nadal nie oznaczało to, że sprawa została rozwiązana.


-Hej, spójrz na mnie - odezwał się kładąc rękę na moim policzku - Nie zadręczaj się myślami o tym, co się tutaj wyprawia. Kiedyś zabiorę cię daleko od tego miejsca. Obiecuję, że nie będzie więcej już żadnych śmierci, operacji czy torturowania. Uciekniemy, a ja zapewnię ci bezpieczeństwo, okej?
-Okej. - skinęłam, a on przyciągnął mnie do siebie wpijając w moje usta. Nie mogliśmy dać sobie więcej niż parę cudownych sekund, bo tyle właśnie mieliśmy czasu zanim przyciągnęlibyśmy uwagę. Dlatego pocałunek skończył się nim się zaczął.


Ale gdy spojrzałam na niego zauważyłam coś dziwnego. Próbował zaciskać usta w cienką linię, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu. Byłam trochę zdezorientowana dopóki nie zdjął ręki, a ja poczułam wielką wilgotną plamę na moim policzku. Przeniosłam szybko wzrok na jego dłoń, całą pokrytą ciemnoniebieską farbą.


-Harry! - skarciłam go uderzając w tors. Kiedy tylko moja ręka zetknęła się z jego kostiumem wybuchł śmiechem.
-Ale ja mówiłem poważnie! - powiedział dławiąc się śmiechem - Mówiłem poważnie, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać.


Odpowiedziałam mu po prostu uśmiechem i bezradnie pokręciłam głową. Zanurzyłam szybko rękę w czerwonym kubełku. Nim zdążył zareagować potrząsnęłam ręką rozchlapując czerwone kropelki. Próbował uciekać, ale byłam szybsza.


-Ha! - zawołałam zwycięsko, gdy farba uderzyła w jego uniform.


Harry zgryzł wargę i spojrzał w dół.


-Już po tobie. - powiedział z niecnym uśmieszkiem. Chwycił za niebieski pędzelek leżący na sztaludze. Otworzyłam szerzej oczy, kiedy zrozumiałam, o co mu chodzi. Obróciłam się i zwiewałam, przepychając się przez tłum ludzi, którzy rzeczywiście coś malowali na papierze, a nie na sobie. Pisnęłam i zachichotałam, gdy się zbliżył, ale duży, głośny pokój nie pozwolił dosłyszeć tego ochroniarzom.


Było pewne miejsce na tyłach, wręcz nie do zauważenia. Była to dobudówka, jakby mały korytarz. Minęłam jakieś magazynki i łazienki, nie miałam pewności. Ciągnął się jeszcze kawałek i prowadził do ślepego zaułka.


Podbiegłam tam i oparłam się od razu plecami, przylegając do ściany. Ale Harry'emu nic nie umknęło, znalazł mnie kilka chwil później.


-Mam cię.


Jego wysoka sylwetka podeszła wolno, nie śpiesząc się, skoro już i tak nie mogłam mu uciec.


-Nie! Nie, Harry, nawet się nie waż! - prosiłam tkwiąc w kącie.


Ale przez mój chichot nie brzmiało to jak prośba, a prowokacja. Harry zatrzymał się dopiero o krok ode mnie i choć przylegałam plecami do ściany, przesunął pędzlem po mojej szyi. Śmialiśmy się i chichotaliśmy. Nie było sensu go odpychać, dlatego próbowałam wyrwać mu pędzelek z ręki. Po wielu podejściach zabrałam mu go wreszcie. Nie tracąc ani chwili przejechałam nim po jego twarzy. Niebieska smuga rozpostarła się na jego policzku.


-Mam cię. - powiedziałam, nabijając się z jego wcześniejszych słów.


Nagle Harry jednym delikatnym ruchem wytrącił pędzel z mojej dłoni i przygwoździł moje nadgarstki do ściany. Docisnął mnie swoją klatką piersiową, a potem wpił w moje wargi. Ten pocałunek był głęboki i namiętny, ale także słodki dzięki naszym uśmiechom, które nadal nie schodziły nam z twarzy. Mój oddech przyspieszał gwałtownie z każdym oddechem. Był tak blisko mnie, ale te cholerne uniformy ciągle stały nam na drodze. Musieliśmy być bliżej.


Harry odsunął się ode mnie w pewnym momencie.


-Muszę zdjąć to z ciebie. - powiedział, jakby czytał mi w myślach - Muszę cię zobaczyć, całą.


Przekręcił nosem moją głowę na bok, by zacząć składać pocałunki na delikatnej skórze mojej szyi. A przynajmniej tam, gdzie nie było farby.


-Założę się, że pod tym wstrętnym uniformem kryje się coś pięknego. - wyszeptał - Twoje krągłości i delikatna, gładka skóra.


Wplotłam palce w jego włosy i przyciągnęłam jego usta z powrotem do moich. Całowałam już go tak wiele razy, a nadal czułam motylki i podniecenie takie jakie wtedy w jego celi dawno temu.


-Kocham cię. - powiedziałam jak tylko zrobiliśmy małą przerwę w całowaniu.
-A ja ciebie. - wydyszał Harry


Czyjeś kroki zaczęły dudnić u wylotu korytarza. Wtedy doszło do mnie, że wcale nie było to takie odosobnione miejsce. Mogli nas złapać w każdej chwili. Harry też zdał sobie z tego sprawę i odsunął się ode mnie, żeby nas nie zauważono.


-Chodź. - uśmiechnął się, ujmując moją dłoń i kończąc naszą chwilę prywatności.


Kiedy już wróciliśmy rzeczywiście zaczęliśmy próbować coś namalować. Harry ciągle trącał mi rękę, żebym zepsuła swój obecny obraz, a ja bez przerwy mazałam po jego papierze, więc żadne z tych dzieł nie wyszło zbyt pięknie. Uchroniłam jednak swój obrazek przed całkowitym zniszczeniem wkładając go do jednej z szafeczek poustawianych wzdłuż ściany. Znalazłam swoje imię na jednej z dolnych i wsunęłam tam moją niedokończoną pracę. Te plastikowe szufladki były naprawdę dziwne. Nie mieliśmy już pięciu lat.


Gdy podniosłam się z powrotem na nogi i odwróciłam od żenujących szafeczek z zaskoczeniem niemalże wpadłam na stojącą na mojej drodze kobietę. Miała poplątane, brzydkie siwe włosy. Miała worki pod oczami i zmarszczki na całej twarzy. Ale nie wygląda na więcej niż 40 lat.


-Pomóż mi - wyszeptała bezsilnym głosem. Zaniepokoiła mnie tym nagłym pojawieniem się, więc podskoczyłam lekko. Rzuciłam okiem na Harry'ego, ale on ciągle pracował zgarbiony nad swoim obrazem i niczego nieświadomy.
-W czym? - spytałam jak tylko najuprzejmiej mogłam.
-Ten mężczyzna wrócił. Był tu kilka lat temu, a teraz wrócił, boję się. - szeptała szybko oddzielając chaotycznie od siebie wyrazy, ledwo ją rozumiałam.
-Spokojnie. - poradziłam - Oddychaj.
-Ten mężczyzna jest straszny. Jest najgorszy ze wszystkich, jest w tym samy pokoju, co my. On jest straszny i musimy się wszyscy trzymać z daleka! Zrobił kiedyś coś okropnego. I znowu tu jest. Musiałam cię ostrzec. Musisz się trzymać z daleka. - była coraz bardziej roztrzęsiona i przerażona. Trzęsła się cała i wyglądała na potwornie wystraszoną.
-Kto to ten mężczyzna? - zapytałam. Spodziewałam się, że wskaże na Kevina albo może Jamesa. Lub na któregoś z pacjentów, na przykład Normana. Ale zrobiła coś, czego się nie spodziewałam. Uniosła trzęsący się, kościsty palec i pokazała na Harry'ego.

                                                        

Pozdro z Francji! Mam zla wiadomosc dla was - nastepny rozdzial bedzie spozniony. I mnie i Natalii nie ma w domu wiec nie damy rady tlumaczyc (ja nie mam nawet polskich znakow na francuskim komputerze xD), mam nadzieje ze rozumiecie. Jak do tej pory przez cale wakacje rozdzialy byly regularnie wiec nie macie co narzekac a kazdy ma prawo do urlopu cnie? Przezyjecie jeden raz? Nie powinno byc dluzszej przerwy niz tydzien. KOCHAM WAS;**

EDIT: będę się uwijać z rozdziałem, jak wrócę. o ile w sobotę wieczorem wrócę to może uda się zdążyć, żeby w poniedziałek wieczorem był rozdział. tak jak magda wspomniała jest we francji i nie ma stałego dostępu do internetu, więc nie wiem, w jakim czasie otrzymam od niej korektę. jeśli wrócę w niedzielę wieczorem to może na wtorek wam wstawię już w korektą. przepraszam, niespodziewany ten mój wyjazd, wczoraj (w poniedziałek) się dowiedziałam, a w niedzielę wracam i prawdopodobieństwo, że będę miała tam warunki do tłumaczenia jest niewielkie. ugh strasznie chaotycznie napisana ta moja notka, ale wiecie o co chodzi: do środy najpóźniej postaram się z rozdziałem. przepraszam i obiecuję, że będę się uwijać. love you ~natalia :)x

77 komentarzy:

  1. Cudowne. Zresztą jak każdy rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny! A ta końcówka :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta końcówka mnie zaskoczyła. :o Nie wierzę w to....
    Rozumiem. Przecież masz wakacje i nie przejmuj się rozdziałami. relaksuj się haha 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawa z Harrym przecież jest wyjaśniona, więc nie wiem o co chodzi...
    Ogólnie rozdział wspaniały
    miłych wakacji i odpocznijcie :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. SZOK :O
    serio nie mogę już nic napisać przepraszam....
    rozdział cudny jak zawsze ale łłłłłłłłłłłłłłłooooooooooooooooooooołłłłłłłł tego się nie spodziewałam....

    OdpowiedzUsuń
  6. Cuuuuuuuuuudowny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Końcówka najlepsza <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze. Zakończenie było wow.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooooo! Co za emocje. O matko, o matko, o matko! Ta kobieta na końcu całkowicie dowaliła. Zbieram się z podłogi, jestem w rozsypce i w ogóle :D Rozdział czytało mi się fantastycznie. Może temat nie był zbyt przyjemny,
    w końcu śmierć Jane (na 99%), ale naprawdę poczułam tę nić wiążącą mnie z tym fanficton. Harry coraz bardziej intryguje. Co to za tajemnica? Kim on naprawdę jest? Może jednak jest psychiczny, może nie pamięta niektórych rzeczy? Nie mogę uwierzyć, że ta babka powiedziała coś takiego. Nie mam pojęcia, co bym czuła na miejscu Rose. Tak świetnie razem się dogadują. Jeszcze ten moment z farbą na policzku. Geniusz! Ale jak się okazuje w Wickendale nie można być niczego pewnym. Problem za problemem. Wszystko się wali. Kończę z obawy, że zaraz strzelę jakąś straszną głupotę, bo słabo myślę po godzinie 23 :P Miłych wakacji, wypoczywajcie!!
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz bardziej zaczynam się bać o Rose.
    Boję się też co z Harrym, czy rzeczywiście jest taki niewinny. Ludzie chorzy psychicznie potrafią tak manipulować... Uh nieważne. Rozdział był świetny :) miłego pobytu we Francji <3 x

    OdpowiedzUsuń
  10. jejku co teraz będzie.. cudowna końcówka, szkoda ze tak długo będziecie trzymać nas w napięciu :( ale.. miłych wakacji! :* każdy ma prawo do odpoczynku :))

    OdpowiedzUsuń
  11. jedno wielkie 'o kurwa'
    miłego pobytu we Francji x

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski rozdział! Zdziwiło mnie, że chodziło o Hazzę, żeby się tylko nie okazało że coś poważnego kiedyś przeskrobał bo Rose by się przestraszyła. Żal mi Jane trochę bo była spoko :/ Co do przerwy to na luziku :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham tego ff. Tylko szkoda, że się niedługo kończy :c (patrzyłam na oryginał )

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest BOSKIE !!! <3 I ta końcówka *o* Najlepiej ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. CO ?! O co tu chodzi ?! Harry? WAT ?!
    Przecież to niemożliwe, żeby on zrobił coś złego prawda?
    Jejku, szkoda, że będzie spóźniony :( Ale poczekam, opłaca się :) Kocham Was !! ♥ xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta końcowka WTF

    Odpoczywajcie, poczekamy xx a dużj będzie opozniony?(:

    OdpowiedzUsuń
  17. ta końcówka...co:o

    OdpowiedzUsuń
  18. końcówka jakoś mnie lekko zaniepokoiła ... bo autorka chyba coś planuje, ale równie dobrze mogła to powoedzieć po prostu stara wariatka ,bo przeciez sprawa.z Harry dawno się wyjaśniła :p genialny rozdział - jak zwykle *-*
    www.heart-in-the-spotlight-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. coooooooo? :O :O :O
    ta koncowka w ogole wtf? o co chodzi? :o
    szkoda ze trzeba bedzie czekac 2 tygodnie no ale coz, bedzie sie fajniej czytalo :D
    pozdro z Warszawy hahahha :D
    buziak x

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurwa...
    Harry? Nie wierze!! To jakieś dziwne i podejrzane
    Baw sie dobrze we Francji <3
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  21. o chuj
    o chuj
    O CHUJ
    nie
    kurwa mać
    ta kobieta kłamie no nie
    albo jej się przewidziało
    KURDE, NIE HARRY!

    Baw się dobrze skarbie we Francji x

    @lvlypayxxn

    OdpowiedzUsuń
  22. Co do jasnej cholery?! O co tej babie chodzi?! To fakt Harry był już tu tutaj jako dziecko, ale żeby ona go pamiętała? O co jej chodziło? Cholera no teraz to zagięło mnie na amen.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Jest cudowny, będę czekała z niecierpliwością; Hejka

    OdpowiedzUsuń
  24. O W DUPE ! CO ZA EMOCJE :D ZWARJUJE DO NASTĘPNEGO !

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże dlaczego to jest tak cholernie idealne? teraz nie bd mogła spać nie wiedząc co bd dalej z tym wszystkim człowiek bezsenność się ujawnił XD

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny rozdział
    Udanego wypoczynku :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział jak zawsze genialny! <33 Miłego pobytu i wypoczynku we Francji kochana xxx

    OdpowiedzUsuń
  28. co kurwa harry:-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Co ta baba wygaduje? Nie wierzę w to ..
    Nawet w psychiatryku można się pobawić . Hahaha :D
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  30. OMG CZEMU HARRY? CO ON ZROBIŁ? :o

    OdpowiedzUsuń
  31. Zostałaś nominowana do Liebster Awards ^^
    Więcej na:
    http://fear-of-fear.blogspot.com/
    W ogóle przecudny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  32. rozdział jak zawsze genialny,dziękuje za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudny rozdział, i jeszcze ten zwrot akcji z Hazzą i tą kobietą.
    No nieźle :D
    Czekam na nexta
    xx

    OdpowiedzUsuń
  34. Końcówka<<<
    jezu, też się boję
    dziękuje za tłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  35. no nie źle..ciekawe co ta kobieta miała na mysli..
    wyczuwam kłótnie xd
    a tym 'urlopem' się nie przejmujcie każdy ma prawo do odpoczynku :)
    miłego pobytu we Francjii i gdzieś tam xd
    kocham was i dziekuje ♥♥♥- @cookies_69

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow końcówka ;o
    Znowu jakaś bujda.. Hazz jest niewinny!
    Do następnego!
    Buziaki, @xAgata_Sz .xx

    OdpowiedzUsuń
  37. AAA CUDOWNY *.* niesamowity zwrot akcji, ale ja jestem pewna, że Harry nie jest zagrożeniem dla Rose. Trochę czytam na wattpadzie xD kocham ich jako parę i czekam na nexta, świetna robota dziewczyny! <3

    OdpowiedzUsuń
  38. O mój boże. Padam na zawał... piiiiiiiii.... __________________
    Przykro mi pacjentki nie dało się uratować po tak szokującej końcówce.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nienawidzę tych końcówek! xD Zawsze jest coś zaskakującego i ciągnie do kolejnego rozdziału ;C Czekam na następny z niecierpliwością! :) Pozdr ;d
    /Sandi

    OdpowiedzUsuń
  40. Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Ehh. Jejku. To zakończenie. <3 Nie przeżyje. -,-

    OdpowiedzUsuń
  42. Jeju cuuuudowny ♥ Właśnie myślałam, że wskaże Normana, a nie Harry'ego ;o
    Czekam na nn, mam nadzieję że dodasz go szybko x.
    Miłego pobytu w Francji :)

    @aussiessexy

    OdpowiedzUsuń
  43. Jejku, wspaniały rozdział! Zaciekawiła mnie końcówka i wydaje mi się, że ta kobieta może mieć dużo do 'powiedzienia' w tej całej sprawie. Ale nie sądze, że musimy się martwić tym co powiedziała o Harrym... On na 100% nie jest 'tym złym'. Mam wrażenie, że w następnym rozdziale coś się stanie. I wydaje mi się, że Jane jednak żyje i potem się ujawni, ale nke jestem tego pewna. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Miłego pobytu we Francji 💕 ~ @herisprincess

    OdpowiedzUsuń
  44. Boziuu boje sie ! co mogł zrobic Harry przeciez on był z nia teraz ... nie wierze ze to Harry mogła go z kims pomyslic ;c

    OdpowiedzUsuń
  45. Czyli Harry był już wcześniej w Wickendale?
    Jej się musiało coś pomylić...
    Nie mam pojęcia o co może chodzić!
    Z niecierpliwością czekam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. oooo kurde *___*
    co dalej? xD
    czekam na NEXT to nic że się spóźni i tak was kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  47. Boski boski boooski :D

    OdpowiedzUsuń
  48. kocham ich ale jeny z każdym rozdziałem coraz bardziej kocham to ff ;/ boję się że się źle skończyn=ocean łez, albo że nie będą razem albo akndkjsnad poprostu nie mogę się doczekać bo doszłam tutaj od wczoraj ;o <3 powodzenia iudanych wakacjii! ;*

    OdpowiedzUsuń
  49. Gratuluję! Twój blog został nominowany do Libster Blog Awards :)
    Szczegóły znajdziesz
    tutaj ---------> http://imaginyo1dharry-niall-liam-zayn-louis.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Wczoraj zaczęłam czytać to ff i właśnie skończyłam z najnowszym rozdziałem. :) To jest mega zarąbiste! XD Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Dużo zwrotów akcji, ciągle to nowe wydarzenia/wątki i te momenty Harry'ego I Rose ... Aww *.* Uwielbiam ich ! <3
    Tylko ciągle coś mi nie gra z Harrym ...... Kim on tak naprawdę jest? I jeszcze ta kobieta na koniec .... to daje do myślenia XD
    Co do tłumaczenia: DZIEWCZYNY JESTEŚCIE ŚWIETNE!
    Tak naprawdę to już chciałabym przeczytać kolejny rozdział i kolejny aż do końca hahahahah ale nie martwcie się poczekam :)
    Wiadomo, że lepiej jest zrobić coś dobrze i powoli niż szybko i na odwal XD
    Tak więc, życzę Wam udanych wakacji i oby dalej szło Wam tak świetnie z tym tłumaczeniem jak do tej pory :)
    Wasza nowa fanka :D
    Pozdrawiam :*
    @19_Martyna_97
    PS Teraz się ode mnie nie odczepicie , będę tu często zaglądać XD

    OdpowiedzUsuń
  51. O kurde wiedziałam że o harry'ego chodzi! Po prostu to czułam! Ciekawe co będzie dalej :) cudowny rozdział :) oby takich więcej! Te poprzednie też były świetne :D kocham to ff <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Jeśli nie macie piosenki do 39 albo 40 rozdziału to wydaje mi się że Bruno Mars It Will Rain będzie pasowało ;) btw, tłumaczenie wspaniałe, mam nadzieje że czas spędzony we Francji bedzie równie niemożliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  53. o kurwa te zakończenie >>>>
    jak zwykle rozdział cudowny ahagfhfgj, udanych wakacji :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Słucham? Nie. To niemożliwe. Harry jest dobry. Cholera. Czekam na nowy rozdział. I mam nadzieję, że z Jane wszystko ok.

    OdpowiedzUsuń
  55. KIM JEST TA KOBIETA
    PRZECIEŻ SPRAWA Z HARRY'M JEST WYJAŚNIONA :O
    jestem w zbyt wielkim szoku, żeby coś więcej napisać, jejku
    mam nadzieję, że tej babce się coś poprzewracało albo James coś namieszał znowu, bo za spokojnie było :o
    tak czy inaczej, dziękuję za to, że to dla nas tłumaczycie, jeśli nie macie czasu to nie śpieszcie się z tłumaczeniem xx

    OdpowiedzUsuń
  56. JEZUS MARIA CO W OGÓLE CO CO CO, HARRY CO
    biedna Jane Boze:( a tak w ogóle czy tylko ja jakos nie ufam Mikayli?
    pocałunek Rarry >>>>
    oni sa idealni, serio nie moge sie doczekac az sie będą pieprzyć lmao
    a końcówka mnie przyprawiła o atak serca;))
    kocham

    @DEMONlCBIEBER

    OdpowiedzUsuń
  57. Jak to Harry?! Chcę wyjaśnień! ;D Miłych wakacji ;) I czekam niecierpliwie na next'a ;33 / Ali

    OdpowiedzUsuń
  58. lol o co chodzi z Harrym i tą babką? jakie kilka lat temu? o w mordę przecież był w Wickendale wtedy jak podpalił ojca :O ale Harry przecież wcale nie jest zły przynajmniej lepszy od pani Hellman, Jamesa,Kevina i Normana -.-
    Świetny rozdział :)

    @acciobooobear

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudowny rozdział ♥
    Jestem ciekawa kim jest ta kobieta matko.

    OdpowiedzUsuń
  60. k u r w a co co c o . Umarłam. Pa.

    OdpowiedzUsuń