poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 2

Minął tydzień. Tydzień odkąd Harry przyjechał do instytucji. Nie zrobił nic, co myślałam, że mógłby zrobić. Przestrzegał zasad, tak jak powinien, bezproblemowo. Większość ludzi przeszłaby załamanie w ciągu pierwszego tygodnia, ale już wiedziałam, że Harry nie był "większością ludzi". Zdecydowanie był  inny. Zawsze przestrzegał zasad. To powinno być uspakajające, ale chyba jeszcze bardziej mnie przerażało. Przyzwyczaiłam się do szalejących pacjentów, wrzeszczących, drących się, próbujących cię zaatakować. Wiedziałam, co wtedy robić i jak reagować. Harry wyglądał na posłusznego, stosował się do nakazów i robił, co mu się powiedziało. Wariaci tak nie robią. Mają napady złości, bo wiedzą, że są tutaj zamknięci na cztery spusty i boją się tego. Zachowaniem Harry pokazywał, że się nie boi, nie martwi się tym, że mógł utknąć tu na zawsze. On coś knuł. I to mnie przerażało.
Myślałam o tym, gdy siedziałam w pokoju pielęgniarek, nie robiąc zbyt wiele. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi, kiedy weszła Lori, która byłą tu "główną pielęgniarką", chociaż robiła dokładnie to, co wszystkie. Miała długie, siwe włosy, bladą cerę i około sześćdziesiątki na karku.
-Pani Hellman chce, żebyś dostarczyła śniadanie do pokoju 419 - powiedziała
Nazywałyśmy je pokojami, chociaż to były bardziej cele więzienne. Przytaknęłam, niechętnie podniosłam się z miejsca i zabierając tacę z jedzeniem zaczęłam iść w stronę celi. Nie mogłam sobie przypomnieć, kto przebywał w pokoju 419, ale zaraz miałam się dowiedzieć. Otworzyłam ciężkie drzwi i weszłam. Przez to, co zobaczyłam prawie upuściłam jedzenie.
To był pokój Harrego.
Siedział na skraju łóżka opierając ramiona na udach. Wpatrywał się w podłogę i wyglądało, jakby nad czymś usilnie rozmyślał. Miał podwinięte rękawy, a jego ciemne loki były roztrzepane, odgarnięte do tyłu. Usłyszał, jak weszłam i jego głowa momentalnie zwróciła się w moim kierunku.
-Cześć - uśmiechnął się
-Hej - powiedziałam cicho - Umm... - nie bardzo wiedziałam, gdzie zostawić jego posiłek. Czułam się niezręcznie i byłam wystraszona, więc, tak jakby, ciągle tkwiłam tam jak kołek.
-Daj. - powiedział, gdy wstał i podszedł do mnie po jedzenie. Instynktownie cofnęłam się o krok i zetknęłam się ze ścianą.
Głośno zachichotał na moją reakcję i podszedł jeszcze bliżej. Wstrzymałam oddech, kiedy zmniejszył odległość między nami do minimum. Taca zapewniała mi jedynie 10 cali odległości między mną a nim. Musiałam przechylić głowę do tyłu, żeby zobaczyć jego ciało zbliżające się do mnie i jego oczy jak oceany szmaragdów. Miał przyklejony do twarzy głupi uśmieszek, kiedy sunął językiem powoli po wargach, żeby je zwilżyć.
-Nie bój się, nie skrzywdzę cię - wypowiadał każde słowo powoli, poważnym głosem - Jak masz na imię, kochanie?
-Rose.
Pochylił się bliżej. Za blisko. Zaskoczyło mnie, gdy okazało się, że całkiem ładnie pachnie, mimo tego zatęchłego miejsca. Wolno przyłożył usta do mojego ucha. Mogłam poczuć jego gorący oddech na mojej szyi. Wywołało to w moim rozdygotanym ciele jeszcze większe drżenie.
-Jestem Harry - wyszeptał prawie bezdźwięcznie
Zwyczajnie przytaknęłam. Moje serce uderzało milion razy na minutę. Stałam kilka cali od mordercy. Nie miałam pojęcia, co teraz zrobi. Znowu mnie zaskakując - nie zrobił nic. Tylko tam stał.
-Mogę już moje jedzenie? - spytał głupio się szczerząc.
Spojrzałam w dół i zdałam sobie sprawę, że ciągle ściskałam tacę, tak mocno, aż moje knykcie pobielały.
-Ja...jasne. - zająknęłam się, kiedy mu ją wcisnęłam i uciekłam. Słyszałam jego ciężki chichot wydobywający się z celi i szybko odeszłam speszona. Byłam na siebie wściekła, że dałam mu się zastraszyć i stchórzyłam na jego oczach. To pokazywało, jaka byłam słaba i wrażliwa oraz, że nie nadawałam się na przebywanie między bezlitosnymi kryminalistami.
Byłam trochę roztrzęsiona, kiedy weszłam do pokoju pielęgniarek. Jeszcze nie oswoiłam się z pociągającą, acz zastraszającą obecnością Harrego. Jak pani Hellman mogła kazać mi iść do jego pokoju bez ochrony, nie zakuwając go nawet wcześniej kajdankami? Mógł mnie zaatakować albo zgwałcić albo nawet uciec z celi, kiedy ja zostałabym bez pomocy. Znaczy, wiedziałam, że pani Hellman powiedziała, że będę teraz spędzać więcej czasu wśród  pacjentów, ale nie tak to sobie wyobrażałam.
Weszłam do gabinetu Lori i znalazłam ją pomagającą schizofrenicznej pacjentce, Darli, która utopiła własne dziecko.
-Hej, dobrze się czujesz? Wyglądasz jakbyś właśnie zobaczyła ducha - zauważyła
-Tak, wszystko w porządku - skłamałam. Nie chciałam przebywać teraz przy pacjentach, potrzebowałam tylko przez chwilę oczyścić umysł. - Muszę iść do łazienki - powiedziałam i wyszłam z pokoju
-Okej, ale pośpiesz się, mamy dzisiaj obchód - zawołała za mną
Jęknęłam. Mamy trzy dni w miesiącu, kiedy sprawdzamy zdrowie wszystkich pacjentów. Nie ich psychiczne zdrowie mimo, że to mnie bardziej interesowało. To była robota psychiatrów.
Wykorzystałam czas w łazience na poprawienie swoich długich, falowanych, ciemnych włosów, stroju i ogólnie wszystkiego. Kiedy skończyłam wróciłam do pokoju.
-Właśnie przegapiłaś tego nowego; Harrego - oznajmiła mi Lori, gdy weszłam.
-Nie powiem, żebym żałowała. - odparłam
-Czemu, nie lubisz go?
-Poza tym, że obdarł ze skóry trzy kobiety? Doszczętnie mnie przeraża.
-Oh, zdążyłam zauważyć. W pewnym sensie, mnie też przeraża, tak jak każdy pacjent tutaj.
-Na prawdę? Zawsze wydawałaś się czuć tak pewnie z nimi.
-Tak, bo przywykłam do nich. Kiedy ich poznasz, zdajesz sobie sprawę, że wcale nie tak dużo różnią się od nas, normalnych ludzi. Po prostu zagubili się we własnym umyśle. - później dodała ciszej - Połowa z nich nie powinna być nawet zamknięta w tym więzieniu.
-Jak to? - zapytałam. Przecież oni wszyscy byli przestępcami. Jasne, że powinni być zamknięci.
-Nie ważne, zapomnij o tym.
Byłam ciekawa, o co dokładnie jej chodziło, ale zdecydowałam się nie dociekać. Pracowałam z Lori kilka następnych godzin wręczając jej przyrządy i sporządzając dokumentację czy cokolwiek chciała. Do tej pory nie musiałyśmy nikomu podawać środków usypiających albo wzywać ochrony, więc wszystko szło po naszej myśli.
Kiedy widziałyśmy się już z jakąś połową pacjentów, Lori odwróciła się do mnie.
-Dobra, czas na nasz lunch - westchnęła, zanim szybko wyszła z pokoju. Nie byłam głodna i nie było mowy, żebym siedziała w gabinecie przez godzinę, więc mogłabym się trochę rozejrzeć. Znałam większość miejsc, które były mi potrzebne do pracy, na przykład kafeterię, skrzydło z pokojami pacjentów, hol pracowników, ale to by było na tyle. A jak widać z zewnątrz, to miejsce było ogromne. Pewnie widziałam jedynie jakąś połowę budynku. Nie przestawałam się zastanawiać, co skrywały inne korytarze instytucji. Moje stopy dudniły o cementową podłogę, kiedy szłam w głąb holu, nie wiadomo dokąd prowadzącego. Podczas przechadzki zastanawiałam się, jak stary może być ten budynek. Wybudowano go jakieś 40 lat temu, w 1912, ale wyglądał na bardzo stary. 
W sumie to tu było groźnie. W pewnym stopniu panował tu chłód i ciemność. Pomimo setek pacjentów i pracowników dookoła, wydawał się opustoszały. Przez jakieś 5 minut szłam wzdłuż ścian, które wiecznie gdzieś zakręcały i zawracały, gdy dotarłam do dużych, ciężkich drzwi. Były zrobione z metalu i przypominały wejście do całkiem innej instytucji. Słyszałam stłumione wrzaski i krzyki dochodzące zza drzwi. Podniosłam wzrok, zauważyłam szary napis nad framugą "Oddział C".
Część mnie była ciekawa, jakie horrory dzieją się za tymi drzwiami, ale druga połowa nigdy nie chciała się dowiedzieć.
Zdecydowałam się iść dalej i ewentualnie wejść gdzieś indziej. To wejście nie było takie wielkie i zabezpieczone, lecz trochę bardziej ustronne. Nie było też tabliczki, która mówiłaby, co to jest, ale chciałam się tego dowiedzieć. Nacisnęłam więc klamkę i weszłam. Jak się okazało w pokoju był jedynie ogromny bałagan. Dokumenty i papiery leżały w pomieszanych stosach na podłodze. Były tam zdjęcia prześwietleń powieszone na ścianach i słoiki na półkach. Co do cholery było w tych słoikach? Nie miałam pojęcia. Alkohol w szklance był stary i cuchnął. Moje oczy spoczęły na prześwietleniach. Wyglądały na różne części ludzkiego ciała. W większości mózgi, części serc i nerwów, tyle mogłam rozpoznać. Jedno z nich było podpisane:
 
Test #309
Pacjent 20
Lila Darson
 
Cholera, co to jest?
Nadepnęłam na papiery próbując przyjrzeć się kolejnemu zdjęciu i usłyszałam powolne skrzypnięcie drzwi. Stanęłam jak wryta. Wiedziałam, że nie powinnam tu być i ktokolwiek otworzył drzwi zapewne też to wiedział.
-Mogę zapytać, co ty tu robisz?

                                                                                                                                        
W ramach małego prezentu świątecznego dla was postanowiłyśmy, że przez kilka następnych dni będziemy codziennie wrzucać nowy rozdział. Ma to też na celu ułatwienie wam wciągnięcia się w historię (mi to co prawda zajęło dokładnie jeden rozdział, no ale...). Piszcie komentarze, gdyż chętnie poznamy wasze opinie oraz odpowiemy na ewentualne pytania.
UWAGA! Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach zostawcie w komentarzu swojego twittera lub piszcie do mnie: @StupidMaggie
Do następnego! ~Magda

43 komentarze:

  1. @VeryHappyyyy ja bardzo proszę :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny. Nie spodziewałam się go tak szybko. Super tłumaczysz. Wesołych świąt i chęci do pisania;) @ahmyswag

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja proszę @AlaZur_6 :)
    Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. wow serio wciągam się w tę historię i z chęcią przeczytałabym wszytsko na raz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. i jeśli mogłybyście chciałabym być informowana na tt @Paullina_Poland

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju następny świetny rozdział xd genialny prezent świąteczny z waszej strony :) nie mogę doczekać się jutra *-* Wesołych xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww swietny rozdzial, cudownie tlumaczycie <3 nie moge sie doczekac nastepnego ;* Jeszcze raz wesolych swiat kochane! ♥i dziekuje za wspanialy prezent z waszej strony ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest cudowne! Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. WOOW
    Te opowiadanie jest naprawdę niezwykłe,takie inne od tych wszystkich. Jest takie mroczne,tajemnicze. Boże naprawdę kocham tą tajemniczość.
    Już zdążyłam pokochać te ff,muszę przyznać,że cholernie wciąga i pomimo że to jest dopiero 2 rozdział juz się chyba od niego uzależniłam :o
    Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa,że zobaczyłam tego bloga i że go tłumaczycie! Kocham was za to xxx
    + Spotkanie Rose z Harrym,było cudowne. Po prostu brak mi słów,Harry wydaję się być strasznie pociągających gościem (w sumie jak to Harry xd)
    A to co zrobił tym trzem kobietom mnie przeraża :o
    Czekam na następny rozdział i chyba zdobyliście juz stałą czytelniczkę :D
    Mam jeszcze pytanko,kto robił szablon? jest cudowny <3

    ŻYCZE WAM TAKŻE SZCZESLIWY

    OdpowiedzUsuń
  11. * ŻYCZĘ WAM TAKŻE SZCZĘŚLIWYCH,CIEPŁYCH,RODZINNYCH ŚWIĄT I ZWARIOWANEGO SYLWESTRA! xxx
    @Motherfuuckerr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szablon robiła @Wampirka00, prawda, że prześliczny?!:D I dziękujemy za życzenia, nawzajem:)

      Usuń
    2. Jesteś pewna że podałaś nam dobrą nazwę?

      Usuń
  12. nie mogę doczekać się na kolejny rozdział :3 Wesołych :*
    @flowolly

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne !! : D @lmonaniz

    OdpowiedzUsuń
  14. @OlaWiedeczyk :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. @_zuuza. Informuj mnie prosze . Rozdzial swietny, ide czytac kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. o matko shsafasnfgasjf matko....spotkanie z Harrym przyprawia mnie o palpitacje serca...kfgzkz

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham to ff, jest inne niż wszystkie, nie takie typowe. Chciałabym być informowana o rozdziałach @opsmybella

    OdpowiedzUsuń
  18. Własnie znalazłam to ff na twitterze, na poczatku sie lekko bałam ale w końcu zabrałam sie do czytania :D jak narazie nie żałuje :D strasznie mnie to wciagnelo <3 Lece na kolejne rozdziały :) @EmilaMikasz

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie już wciągnęło..:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne ;3 Inne niż wszystkie WYJĄTKOWE :) Następna stała czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja bardzo chcę abyście mnie informowały, to jest mega ciekawe! :)
    https://twitter.com/Vilunators

    OdpowiedzUsuń
  22. Chce byc informowana :D
    @wioleek

    OdpowiedzUsuń
  23. Chce być informowana:)
    @AleksHartley

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłabym wdzięczna gdybyście mnie informowały o nowych rozdziałach ;)
    z góry dziękuję xx
    @Im_Dirrectioner

    OdpowiedzUsuń
  25. Mogłabym też być informowana? @dominika1408
    Dziękuję i świetne opowiadanie *.* Już to kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaraz, zaraz coś mi tu nie gra. ,,Wybudowano go jakieś 40 lat temu w 1912." To co, akcja toczy się w 1952? Niech mi ktoś wyjaśni bo ne umgem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, akcja toczy się w latach 50. tak jak jest napisane we Wprowadzeniu

      Usuń
  27. Moje pierwsze wrażenie po spotkaniu jej z Harrym jest takie, wiedział co robi pesząc ją.Pewnie robił to celowo,aby się bała bardziej.Jestem ciekawa kto tam ją "przyłapał", może Harry?:) *o*.

    OdpowiedzUsuń
  28. Rozdział jest świetny. Mam nadzieję, że Rose będzie częściej musiała chodzić do Harry'ego. Jestem ciekawa kto ją przyłapał na "przeszukiwaniu" oddziału c.
    Lecę czytać dalej x
    @carry_death

    OdpowiedzUsuń
  29. super super brak mi słów <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Chciałabym być informowana :)
    @_StayStrong1_

    OdpowiedzUsuń
  31. O Boze, ale emocje!! To pomieszczenie z tymi sloikami mega przerazajace, a ten odzial C! Serce mi walilo, jak ona tam szla. Piekne zapoznanie Rose z Harrym, juz go kocham. Ale te biedne trzy kobiety? Mam nadzieje, ze szybko bedzie wyjasnione, dlaczego zabil je w tak okrutny sposob, bo juz sie nie moge doczekac.
    Przepraszam, ze pisze bez polskich znakow, ale jestem na telefonie.
    Zapraszam do mnie:
    http://appearences-are-deceitful.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  32. świetne! brak mi słów >.< Maddie H x

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałam by być informowana o rozdziałach, jeżeli jeszcze to możliwe . Mój twitter: @Misia555

    OdpowiedzUsuń